Arka Gdynia – Ruch Chorzów 0:3 (0:1)
bramki: Sobiech 12', Zając 51', Arkadiusz Piech 90+3'
żółte kartki: Bożok - Grodzicki, Janoszka
Arka: Bledzewski, Kowalski, Szmatiuk, Siebert, Bednarek, Lubenov (79' Labukas), Budziński, Ława, Bożok, Trytko (69' Sakalijew), Tshibamba.
Ruch: Pilarz, Grzyb, Grodzicki, Sadlok, Nykiel, Zając, Baran, Pulkowski (79' Piech), Janoszka, Sobiech (74' Scherfchen), Niedzielan (90' Stefański).
Mecz tragiczny. W 2 połowie. Jak było, to wszyscy pewnie widzieli bądź przeczytali. A wcale nie musiało być tak źle...
Arka już na samym początku osiągnęła przewagę. Świetnej okazji nie wykorzystał Przemek Trytko. Inna sprawa, że przez cały mecz świetnie bronił Pilarz, najpiewniejszy punkt drużyny gości. Szkoda, że nie można tego powiedzieć o bramkarzu gospodarzy. 12 minuta, pierwsza ofensywna akcja gości. Baran ze środka pola zagrał piłkę na wolne pole. Dopadł do niej Niedzielan. Dośrodkował. Świetnie, z pierwszej piłki, uderzył Zając, który wykorzystał daną mu dzisiaj szansę. Bledza wypluł piłkę przed siebie, a Sobiech nie miał kłopotów z umieszczeniem jej w pustej bramce. Zabrakło asekuracji. Arka nie zraziła się jednak. Dalej atakowała. Szanse Trytki, Tshibamby i przede wszystkim Lubenova (strzał w słupek) nie zostały jednak wykorzystane. A Ruch z czasem kontrował coraz częściej i coraz groźniej. Do siatki nie trafili Sobiech i znów Sobiech, który był wiodącą postacią drużyny w pierwszej połowie.
Początek drugiej połówki to głównie chaos w środku pola. Pomocnicy gości lepiej poradzili sobie z nim szybciej. Z dystansu uderzył bardzo dobrze dzisiaj grający Baran. Strzał był mocny, trudny do obrony. Bledzewski mógł wybijać go do boku. Niestety tego nie zrobił. Wybił tuż przed siebie. Znów nie było asekuracji i Zając spokojnie trafił na 2:0. Od tego momentu Arka załamała się. Nie pokazywała nic z tego, co pokazywała w Turcji, Hiszpanii, na treningach czy też w pierwszej części gry. Nie wychodziło kompletnie nic. Mecz zrobił się nudny i kiedy wydawało się, że sędzia gwizdnie po raz ostatni, Arkadiusz Piech, który pojawił się na boisku nieco ponad 10 minut wcześniej, przeprowadził świetną akcję indywidualną i strzelił obok bezradnego Bledzewskiego.
Na plus: Bożok, ......
Na minus: Bledzewski, Bednarek, Kowalski, Budziński, Lubenov, Trytko
Tak wygląda wg mnie ocena piłkarzy po dzisiejszym spotkaniu. Cóż, Połowa każdej formacji i bramkarz zaprezentowali się zdecydowanie poniżej możliwości (a może to był już ich szczyt?), więc coś chyba jest nie tak. Trener ma spory ból głowy, bo już za tydzień mecz z Wisłą.