Dariusz Pasieka: Nie ukrywam, że dzisiejszy wynik jest dla nas dużym zawodem. Mieliśmy nadzieję, że to spotkanie pozwoli przełamać złą passę spotkań u siebie. Nie udało się. Wpływ miało na to kilka rzeczy. Przede wszystkim już na samym początku słupek Bartka Ławy, kolejne sytuacje które stworzyliśmy, a jedną tylko miał przeciwnik i została ona wykorzystana. Głupia strata przy linii bocznej Lubenova, Szmatiuk sfaulował w polu karnym i tak skończyła się pierwsza połowa. W szatni powiedzieliśmy sobie kilka ostrych słów i to poskutkowało przewagą na początku drugiej połowy, której jednak znów nie udało się udokumentować golem. Kilka sytuacji było, bramkarz drużyny gości pokazał klasę. Jedna z kontr zakończyła się stratą drugiej bramki, więc było nam jeszcze ciężej. Próbowaliśmy oczywiście zdobyć kontaktową bramkę, uważam, że drużyna do końca walczyła, jednak było to za mało. Muszę pogratulować przeciwnikom trzech punktów. Co do braku zmian, myślę, że Ci którzy grali mogli dać drużynie najwięcej, dlatego nie zdecydowałem się na korekty w składzie. Co do Lubenova, grał słabo, nie tak jak sobie wyobrażałem. Wilczyński zagrał lepiej, jednak tego przed meczem nikt nie wiedział. Ja ponoszę odpowiedzialność za wystawienie Lubo, obserwowałem go na treningu, pokazał, ze ma walory ofensywne. Myślałem, że jeżeli chodzi o grę do przodu, to Bułgar może dać drużynie więcej, jednak tak się nie stało. W meczach u siebie ciężko jest nam prowadzić grę, dlatego może na wyjazdach jest nam trochę lżej, gramy z kontry i mamy więcej miejsca. Wyniki w dwóch pierwszych spotkaniach nie obrazują dobrze przebiegu spotkań, gdyż naprawdę mieliśmy mnóstwo bardzo dogodnych sytuacji do strzelenia gola. Po raz kolejny zawiodła skuteczność. Za każdym razem gdzieś nas te piłki w pole karnym omijają, brakuje nam tego szczęścia z przodu. Z kolei praktycznie każdy błąd w tyłach kończy się stratą bramki. Tak było z Ruchem, tak było i dzisiaj. Mamy teraz pare dni, aby ochłonąć i się odbudować i miejmy nadzieję, że z Cracovią będzie lepiej.
Marek Bajor: Na pewno cieszą mnie te 3 punkty, które dopisujemy sobie do naszego ogólnego stanu. Jestem zadowolony z naszej postawy w dniu dzisiejszym. W pierwszej połówce graliśmy bardzo konsekwentnie, początek drugiej niestety nie był w naszym wykonaniu najlepszy, nie podlega to dyskusji. Potrafiliśmy się jednak otrząsnąć i zadać cios w postaci drugiej bramki, która przesądziła o wyniku meczu. W końcówce zabrakło nam trochę konsekwencji, gdyż były sytuacje aby trzecią bramkę zdobyć i mieć ten "święty spokój". Uważam, że z przebiegu meczu, zwłaszcza w drugiej linii, mieliśmy przewagę. Chwała moim zawodnikom za to, że, mimo trudnego terenu, starali się pograć piłką i dzisiaj zrobiliśmy mały kolejny kroczek do tego, aby się w lidze utrzymać.