Arka Gdynia - GKS Bełchatów 2:1 (1:1)
Bramki: Tshibamba 17’, Szmatiuk 90’ - Korzym 40’
Żółte kartki: Szmatiuk, Tshibamba (Arka) – Popek (Bełchatów)
Arka: Witkowski - Sokołowski, Mrowiec, Szmatiuk, Kowalski -Burkhardt (90' Ulanowski), Budziński, Ława - Bożok (85' Sakaljew), Tshibamba, Labukas (73' Trytko).
Bełchatów: Sapela - Tosik, Pietrasiak, Lacic, Popek - Janus (89' Zakrzewski), Rachwał, Gol, Cetnarski (73' Poźniak) - Nowak, Korzym (80' Kuświk).
Sędzia: Marcin Szulc (Warszawa).
Cóż. Udało się!! Wreszcie, po nie wiadomo jak długim okresie, Żółto-Niebiescy zagrali na 2:1 dla siebie, a nie dla przeciwnika. Brawo!
Pierwsza połowa mogła nas wprawdzić w niemałe osłupienie. Arka grała jak nigdy. Waleczność, ambicja były widoczne niemal w każdej akcji. I o to chodziło. Gol dla nas był dosyć szczęśliwy, w sumie z niczego. Szybki, daleki wykop Witkowskiego, przebłysk geniuszu Tshibamby, trochę szczęścia i zrobiło się 1:0. Prowadzenie mogli nasi piłkarze spokojnie podwyższyć, jednak dogodne okazje strzeleckie były cyklicznie marnowane. GKS zrewanżował się tym samym. Golem z niczego. Aut, podanie do Nowaka. Ten pomiędzy linię obrony, a bramkarza. Zaspał Szmatiuk, Korzym znalazł się tam, gdzie nie powinno go być i zrobiło się 1:1.
Drugą połowę z większym animuszem rozpoczęli goście. Niezwykle dogodną sytuację miał Gol, jednak Kowalski uratował nasz zespół ofiarnym wślizgiem. Arka z czasem otrząsnęła się i doszła go głosu. Ale był to głosik niezwykle cieniutki, chociaż czasem potrafił być niski i donośny. Niewykorzystane stuprocentowe okazje Tshibamby i Szmatiuka, którzy z kilku metrów trafiali wprost w Sapelę, były przykładem niesamowitej indolencji strzeleckiej naszych grajków, a kibiców przyprawiały o zawrót głowy. Na szczęście Szmatiuk dostał jeszcze jedną okazję i tym razem zachował się po profesorsku zapewniając nam 3 punkty. Przy tej bramce, na uwagę zasługują jeszcze dwa fakty:
1. Trytko celowo zgrywał głową do Szmatiuka, nie strzelał lecz zaliczył świetną asystę.
2. Szmatiuk już ściągał koszulkę, kiedy przypomniał sobie, że ma na swoim koncie żółtą kartkę, więc szybciutko założył ją z powrotem.
I wyobraźmy sobie, co by było, gdyby Arka grała dzisiaj bez Tshibamby i Szmatiuka? Przegrałaby. A co będzie we wtorek bez tej dwójki? I teraz to nie jest gdybanie. I Maciej i Joel zobaczyli czwarte żółte kartki i w arcyważnym spotkaniu z Piastem ich nie zobaczymy. Trener Pasieka na pomeczowej konferencji mówił, że to nie problem, że jest kim ich zastąpić. Oby się nie pomylił!
Czekamy na dobre wieści w sobotę, a we wtorek wszyscy wybieramy się na stadion!