Orkan Rumia - Arka Gdynia 2:2 (1:1)
Bramki: Da Silva 27', Kazimierczak 58' - Burkhardt 7', Glavina 75'
Skład Arki w I połowie:
Witkowski, Marciano Bruma, Rozic, Szmatiuk, Bednarek, Nawrot, Burkhardt, Zawistowski, Bożok, Tshibamba, Vasilić
Skład w II połowie:
Zoch, Robakowski, Kalkowski, Jurkowski, Płotka, Broź, Czoska, Budziński, Glavina, Mawaye, Giovani Vemba-Duarte
Kto przed rozpoczęciem tego spotkania nie wiedziałby, że ten mecz to tylko sparing, na pewno by się tego domyślił. Obydwie drużyny w wakacyjnych nastrojach i formach. Pogoda dopisała, chociaż mocne słońce sprawiło, że kibice w przerwie zmienili swoje siedziska na te bardziej ubogie (ale w błogim cieniu), a sporo fanów miało dość tego beznadziejnego meczu i najzwyczajniej w świecie bezpowrotnie opuściło stadion. W 7 minucie słońce dało się we znaki bramkarzowi Orkana, który mocny strzał z dystansu Filipa Burkhardta wypiąstkował do ... własnej bramki. Orkan na boisku nie istniał, jednak zdołał wyrównać. 20 minut po bramce dla Arki jeden z zawodników zdecydował się na strzał zza pola karnego. Norbert Witkowski dobrze sparował piłkę, jednak zabrakło asekuracji i jedyny obcokrajowiec w rumskiej drużynie wyrównał stan meczu. To jedyne dwie sytuacje które warto odnotować, bo naprawdę nic się na boisku nie działo.
Jeżeli chodzi o naszych "nowych" to:
Marciano Bruma - wakacyjna forma, piłka często mu odskakiwała, motorycznie jeszcze nie przygotowany do sezonu
Rozić - Chorwat zaprezentował się całkiem przyzwoicie. Atutem tego piłkarza są na pewno waleczność, szybkość oraz wzrost. Na minus można zaliczyć niewielką masę nie pomagającą na pewno przy przepychankach i walce "bark w bark"
Nawrot - jego praktycznie w ogóle nie było widać w pierwszej połowie więc nic nie można o nim powiedzieć, ekstraklasowym piłkarzem on nie jest
Zawistowski - wolny, często tracił, nie zawsze dokładnie podawał, chyba nie doszedł do pełni formy po zerwaniu więzadeł
Vasilić - także mało widoczny, wysoki, nie najgorszy w powietrzu, jeden celny strzał oddał, ale po tym meczu wiele o nim nie wiadomo
Co do naszych "starych" to na plus Burkhardt i Tshibamba. To oni zdecydowanie wyróżniali się na tle innych, chociaż złego słowa nie można powiedzieć chociażby o Norbercie Witkowskim.
Druga część gry powinna rozpocząć się od gola dla gości. Mawaye po ograniu bramkarza nie trafił jednak do pustej bramki. W 58 minucie po podaniu od testowanego w Arce Siemaszki, Kazimierczak, notabene piłkarz Arki ME, sprawił, że to Orkan prowadził. W 75 minucie po faulu na Mawaye, Glavina strzelił z około 20 metrów. Piłka odbiła się od muru i wpadła do siatki przy "długim" słupku, obok kompletnie zmylonego bramkarza. W tej połowie gry Orkan stworzył co najmniej 3 naprawdę dogodne sytuacje, które jednak nie zostały zamienione na bramki. To właśnie gospodarze byli drużyną przeważającą w tej części gry.
Glavina i Giovani Vemba-Duarte to w sumie jedyni gracze Żółto-Niebieskich którzy zagrali coś więcej niż inni.
Dobrze, że to tylko sparing. Dobrze, że jeszcze przedobozowy. W innym wypadku trener Pasieka miałby spory ból głowy.
LINK DO ZDJĘĆ