Lech Poznań - Arka Gdynia 0:0 (0:0)
Żółte kartki: Burkhardt 45', Glavina 53'
Lech: Burić, Kikut, Djurdjević, Arboleda, Gancarczyk (Henriquez 40'), Peszko, Injac, Bandrowski (Kriwiec 71'), Stilić, Rudnevs, Tshibamba (Wichniarek 58')
Arka: Witkowski, Bruma, Płotka, Szmatiuk, Noll, Bożok, Burkhardt (Labukas 82'), Budziński, Zawistowski, Glavina, Mawaye (67' Mawaye)
Trener Jacek Zieliński mocno namieszał w składzie. Efektem tego jest Joel w wyjściowej "11". Widać, że trener Lecha mocno ufa duetowi z Bałkanów, bo para Burić - Stilić mimo słabej gry z Widzewem, wpisana jest w meczowym protokole od pierwszej minuty. Jeżeli chodzi o Arkę, to trener Pasieka dużo bardziej zachowawczy: Mawaye za Labukasa i to wszystko. Możemy więc zaczynać!
Już na samym początku Mawaye i Tshibamba próbowali zaskoczyć bramkarzy drużyn przeciwnych, jednak tego pierwszego powstrzymał Burić, a akcja tego drugiego skończyła się serią bezproduktywnych wrzutek w nasze pole karne. Po chwili dośrodkowywał aktywny Mawaye, jednak znów bez zarzutu spisał się Burić. W 5 minucie ładnie znalazł się na skrzydle Joel, jednak po jego podaniu Stilić i Rudnevs nie potrafili oddać celnego uderzenia na bramkę Norberta. Kilka chwil później Kameruńczyk ładnie wywalczył wolny dla Arki blisko pola karnego Lecha, jednak Glavina uderzył nad bramką. W 12 minucie spotkania Lechici pomysłowo rozegrali rzut rożny, a w piłkę po uderzeniu Stilicia nie potrafił trafił żaden Arkowiec. Na szczęście, strzał ten był niecelny. W 16 minucie Gancarczyk uderzył z wolnego z 30 metrów, jednak wykonanie było analogiczne, do tego Denisa Glaviny. Kilka akcji później nasz Chorwat oszukał na skrzydle Gancarczyka i dobrze dośrodkował. Jeszcze lepiej ustawiony był Zawistowski, jednak w oddaniu skutecznego strzału przeszkodził mu obrońca. W 23 minucie fatalnie wybił piłkę głową Bruma: wprost pod nogi ustawionego na 10 metrze Peszki. Ten w stuprocentowej sytuacji uderzył tylko w boczną siatkę. W 26 minucie Marciano Bruma sfaulował w polu karnym Rudnevsa, jednak Sebastian Jarzębak nie zdecydował się na pokazanie "wapna", popełniając tym samym błąd. Kiedy upływał właśnie drugi kwadrans spotkania, Stilić podał prostopadle do Tshibamby, jednak dobrym wyjściem z bramki uprzedził go interweniujący poza "16" Witkowski. Na początku mecz był wyrównany, jednak z upływem czasu to gospodarze zaczęli zyskiwać przewagę. Mecz jednak nadal był nudnawy, a widzów elektryzowały tlyko pojedynki Arboledy z Mawaye i Gancarczyka z Glaviną. W 38 minucie z dystansu nieźle uderzył Burkhardt, jednak do bramki było tak daleko, że Burić po prostu musiał to złapać. 2 minuty później Luis Henriquez zmienił kolejnego kontuzjowanego obrońcę Lecha - Gancarczyka. Pod koniec pierwszej części gry groźną akcję przeprowadzili Lechici, jednak w ostatniej chwili wtrącił się w nią Bruma i niezwykle groźny Rudnevs nie doszedł do piłki. Żółty kartonik za faul taktyczny zdążył zarobić jeszcze Burkhardt i na tym pierwsza połówka, bardzo słaba połówka, się zakończyła.
Marcin Kikut: Rzeczywiście, nasza obrona się posypała już przed, a także w trakcie meczu. Musimy walczyć, nie do końca te akcje się zazębiają, ale po prostu musimy wygrać, choćby na kolanach. Zarysowała się lekka przewaga, jednak nawet nie mieliśmy sytuacji. Z mojej perspektywy karny był, jednak sędzia nie gwizdnął i gra szybko potoczyła się dalej.
Paweł Zawistowski: Poza strzałem Peszki nie dopuściliśmy Lecha do sytuacji bramkowych, ale musimy to też przełożyć na ofensywę. Jeden z naszej trójki (Zawistowski, Burkhardt, Budziński) zawsze musi być przy Mawaye, wtedy powinniśmy coś stworzyć. W drugiej połowie cały czas musimy grać skutecznie w obronie, a może z przodu uda się coś strzelić.
Statystyk nie ma sensu przytaczać. No może jedną:
Strzały celne:
Lech 0, Arka 1
To chyba wiele o tej połowie nam mówi...
Druga połówka to festiwal błędów i niekonsekwentnych decyzji sędziego z niekorzyścią dla jednej jak i drugiej strony. W 56 minucie Burkhardt dośrodkował z rzutu wolnego, Kikut przedłużył lot piłki i musiał się nagimnastykować Burić. W 59 minucie Maciek Szmatiuk dotknął piłki ręką 21 metrów od naszej bramki. To była naprawdę dobra okazja, jednak Wichniarek fatalnie przestrzelił. Lech dosyć mocno przycisnął Arkę od początku drugiej części gry, chociaż sytuacji z tego raczej nie miał. Żółto-Niebiescy tylko od czasu do czasu zapędzali się pod bramkę Buricia, chociaż tego można było się spodziewać. W 67 minucie trener Pasieka dokonał, jak się w tym momencie wydawało, bardzo dobrej zmiany. Podmęczonego Mawaye zastąpił świeży Ivanovski. Po upływie kilku chwil Wichniarek po kiksie Witkowskiego nie zdecydował się na lobowanie naszego bramkarza. Dobrze, bo akcja spaliła na panewce. W 73 minucie Stilić miał szansę na zdobycie gola po rzucie wolnym, jednak po raz kolejny piłka przeleciała nad poprzeczką. Z biegiem czasu sędzia utwierdzał nas w przekonaniu, że nie potrafi zapanować nad tym, dość ostrym spotkaniem. W 76 minucie statystyka strzałów celnych przedstawiała się tak samo jak w przerwie... Na 10 minut przed końcem meczu Szmatiuk miał piłkę meczową, jednak po rzucie rożnym strzelił głową wprost w Buricia. Niecałe pół sekundy później piłkę meczową miał Lech! Rudnevs jednak pomylił się z 10 metrów, gdyż jego strzał poleciał niecałe pół metra nad bramką. No i zaczęło się w Poznaniu robić ciekawie! Chwilę później świetnie wbiegł pomiędzy kilku rywali Bożok i wystawił futbolówkę do Ivanovskiego. Ten trochę się zagubił i skończyło się tylko rzutem rożnym. I znowu! Kapitalna kontra wyprowadzona przez Ivanovskiego. Labukas minął Injaca i będąc sam na sam strzelił wprost w Buricia! I znowu! Z dystansu Glavina i na rzut rożny Burić! Kto się spodziewał, że w końcówce to Żółto-Niebiescy będą dyktować tempo?
Niestety wygrać się nie udało, ale brawo Żółto-Niebiescy! Pamiętamy, która drużyna ostatnio sprawiła, że kibice na Lechu wychodzili przed końcowym gwizdkiem?
No to jak wyglądają strzały celne pod koniec?
Lech 0
Arka 4
To Lech jest taki słaby czy Arka taka dobra? Oby to drugie, ale to zweryfikuje następne spotkanie. Już w sobotę inauguracja Ekstraklasy w Gdyni i górnicy z Zabrza!